Z miłości do ziół

To, co naprawdę kocham w gotowaniu (poza setką innych rzeczy, które można by wymienić), jest możliwość korzystania ze świeżych ziół przez cały rok. Nierzadko ratują one mnie i całe moje gotowanie! Świeże zioła są w swojej gamie aromatów bardziej wielowymiarowe i subtelniejsze niż suszone. Ich świeża zieloność rozweseli nawet najnudniejsze z dań.

Zioła z pierwszych miejsc na mojej prywatnej liście ulubionych zmieniają się w zależności od moich aktualnych fascynacji i kaprysów kulinarnych. Mam dziś ochotę na danie azjatyckie? A może coś z włoskiej klasyki? Zawsze jednak mam stały zestaw najbardziej lubianych ziół, z których korzystam najczęściej, bez względu na wybierane przepisy.

Kolendra

Bywa też nazywana cilantro (z hiszpańskiego). Te zielone liście można wyłącznie albo kochać, albo nienawidzić, nie ma bowiem sposobu na stłumienie ich wyrazistego smaku. Liczne dania kuchni tajskiej, indyjskiej, a także parujący garnek z wietnamską zupą pho - wszystko prosi o mnóstwo kolendry. To idealny partner mnóstwa dań meksykańskich, który tworzy z innymi produktami wprost niebiańskie zestawienia. Przez cały czas hoduję kolendrę na parapecie w kuchni. W jednej chwili można przyrządzić świetny sos do pity, sięgając po kolendrę, czosnek i jogurt. Przepyszna prostota! Serwowanie rwanej wieprzowiny może sprawiać pewien problem. Pod względem smakowym jest to boskie danie, ale na półmisku nie wygląda, niestety, dobrze. Wystarczy je jednak posypać posiekaną kolendrą i potrawa przechodzi natychmiastowe przeobrażenie. Nawet coś tak pospolitego jak marchewka na gęsto, dzięki kolendrze zmienia się w wyrafinowaną przystawkę.

Pietruszka płaskolistna

Biorąc pod uwagę sam wygląd, mogłaby być siostrą kolendry, ale zdecydowanie różni się od niej smakiem i aromatem. Nie sposób przesadzić z ilością dodawanej do potraw pietruszki. Jest taka prostolinijna i świeża. W nienatarczywy sposób podkreśla smak składników. Podobnie jak w przypadku innych ziół, zimą nie mam wyjścia i muszę ograniczać się z jej stosowaniem, bo w sklepach zioła są wówczas raczej drogie. A tu, na dalekiej Północy, mamy zimą mało światła, przez co nie udało mi się jeszcze utrzymać przez cały czas zieleniny na parapecie kuchennym. Lato przynosi wybawienie, bo mogę wysiewać nasionka prosto do gleby w moim małym zielniku. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pietruszki będzie pod dostatkiem i będzie można wypróbować ten przepis na libańską sałatkę tabbouleh z książki kucharskiej. Danie wymaga 3 szklanek pietruszki płaskolistnej! Z pewnością będzie to prawdziwa uczta.

Jeżeli chodzi o sosy, moim ulubionym sosem na lato jest bez wątpienia chimichurri. Ma wyrazisty, ale nienachalny smak, rewelacyjny kolor i chyba nie ma na tym świecie sosu łatwiejszego do przygotowania. Wystarczy posiekać mnóstwo pietruszki płaskolistnej i kolendry oraz czosnku. Dodajemy oliwę i czerwony ocet winny, po czym wszystko miksujemy w ręcznym blenderze. Następnie doprawiamy solą oraz pieczoną papryką w proszku i... voilà!

Koperek

Był taki czas, kiedy koperek wydawał się najnudniejszym z ziół. To tradycyjna przyprawa kuchni skandynawskiej i słowiańskiej. Mam wiele wspomnień z dzieciństwa związanych z koperkiem, który występował najczęściej w towarzystwie ryby i marynowanych ogórków. Ponowne odkrycie tej wyjątkowo aromatycznej przyprawy było zarówno nagrodą, jak i pewnym wyzwaniem. Koperek wygląda cudownie w zupie grzybowej z jagnięciną i fetą.

Lubczyk

Lubczyk najpierw wyrósł mi w ogrodzie na krzaczku wielkości człowieka. Trzeba było zacząć myśleć, jak to wykorzystać. Zioło to ma bardzo silny aromat i tradycyjnie dodaje się go do zup jako substytut kostki rosołowej. Można wysuszyć go razem z solą morską, uzyskując cudowną, wyrazistą sól smakową. Można też wrzucić listki do zupy - kremu. Wiem, bo mam ten eksperyment za sobą i zaświadczam, że to działa. Jak dotąd moją najlepszą innowacją jest pesto lubczykowe. Pesto to ma smak nie z tej ziemi. Nadaje się do makaronów w stylu wegetariańskim oraz wszelkich grillowanych produktów.

Inne zioła
Używam dużo bazylii, mięty, rozmarynu i tymianku. Rozmarynem lub tymiankiem oprószam pieczone w piekarniku cząstki ziemniaków. Święta trójca tymianku, czosnku i masła podkreśla smak wszystkiego, co smażone. Risotto bez tymianku jest dla mnie czymś trudnym do wyobrażenia. Rozmaryn z czosnkiem to z kolei wyśmienita baza do wszelkiego rodzaju marynat. Mięta ożywia sałatkę wietnamską. Ponadto bez niej nie uda się żadne mojito. Bazylia znakomicie sprawdza się w oliwach smakowych lub pesto. Posmarujcie nią kawałek chleba pieczonego na zakwasie i dodajcie do tego pomidor bez skórki!

Dzikie zioła

Dzikie zioła są tematem, w którym stawiam dopiero pierwsze kroki. Choć mieszkam w mieście, jesteśmy otoczeni przez naturę, bowiem w pobliżu mamy las. Aż do teraz dzikie zioła mogły sobie po prostu spokojnie rosnąć. Ale odkąd mam dzieci, często myślę o tym, czego pragnę je nauczyć. Nie znam lepszych zajęć od poszukiwania i odkrywania nowych roślin wraz z niezmiennie ciekawymi dzieciakami oraz uczenia ich szacunku dla przyrody. Ostatnio udało mi się kupić poręczną książeczkę o dzikich ziołach i zamierzam każdej wiosny poznać jedno lub dwa nowe zioła. W tej chwili znam jedynie pokrzywę i mniszek lekarski, ale nie brak mi chęci do nauki. Zacznę od 75 dzikich ziół opisanych w kupionej książeczce...

Mieliśmy tu na północy dość chłodną wiosnę, ale trawa już się zazieleniła, a drzewa wreszcie wypuściły listki. Grunt jest wciąż nienagrzany, toteż niczego jeszcze nie sadzę. Ale planuję, że w ogrodzie znajdą się co najmniej kolendra, pietruszka płaskolistna, lubczyk, oregano, tymianek, estragon i szałwia. No i oczywiście bazylia. Zapowiada się smakowite lato.

[Missing text '/BloggerArticlePageDict/SeeOtherBloggersBackgroundText' for 'Polish']

Poznajcie innych Kulinarnych Ekspertów